Bluszczyk kurdybanek – roślina zielna, czy może jednak kuchenna… (część 1)

Od jakiegoś czasu, w różnych miejscach, zdarza mi się słyszeć peany o tej małej roślince. Wrzesień jest dalekim miesiącem od sezonu kwitnienia bluszczyku kurdybanka, ale nic to nie szkodzi, gdyż bluszczyk kurdybanek jest całkiem żwawy, no cóż, może z nieco mniejszym turgorem, ale jednak żwawy i pod śniegiem. Bluszczyk również potraktuję dwoma wpisami osobnymi, tj. zielarskim i kuchennym. Dla mnie, chociaż ma wiele zalet jako roślina zielna, przede wszystkim wprowadza się do kuchni. Z przekory więc zacznę od tego z czym może mnie samej kojarzy się w dalszej kolejności, ale za to od tego czego poszukują w nim jego zwolennicy.

Bluszczyk kurdybanek – Glechoma hederacea L., cyt. „ …występuje bardzo często w rozmaitych źródłach staropolskich, ale pod rozmaitymi nazwami, jak: bluszcz, bluszcz świni, bluszcz ziemny, ptasie główki, a nawet gundram, kundran. Wedle Rostafińskiego nazwa bluszcz pochodzi z powodu pełzania rośliny po ziemi, a ptasie główki z powodu kształtu owoców stojących na długich szypułkach, gundram z niem. Gunderum (Rostafiński 1900b I: 280 – 281). Lud zwie go zwykle kurdybanek, ale także kudrunek (pow. Sanok), kurwanek, kurwotek (pow. Żywiec i Limanowa), kondratek (Cieszyn), kołtunnik (Tykocin), ziele św. Piotra (pow. Gorlice) [1].” Bywa również nazywany kondratką, bluszczem zimowy, czy też obłoźnikiem.

Przypisywano mu właściwości wpływające na czyszczenie krwi, moczopędne, pobudzającą trawienie, czy też przyśpieszającą przemianę materii. W XX wieku był zalecany do profilaktyki i leczenia zatrucia ołowiem, natomiast w XIX wieku był promowany jako lek rozluźniający zalegający śluz w drogach oddechowych, wykrztuśny i wzmacniający po osłabieniu zimowym. Zewnętrznie może być stosowany na okłady do ran, wrzodów i liszajów [2]. Jako lek rozluźniający zalegający śluz ułatwia odkrztuszanie zalegającej wydzieliny ropnej i śluzowej z dróg oddechowych. Ponadto rozszerza oskrzela, ułatwiając oddychanie. Intrakt przerywa ataki astmy i zadyszki. Doskonały w leczeniu zakażeń i nieżytów dróg oddechowych, w tym również tych pochodzenia alergicznego. Jest polecany przy chrypce, przy kaszlu, w zapaleniu oskrzeli i krtani, ale również w zapaleniu płuc i zatok. Bluszczyk kurdybanek, jak wskazuje dr Henryk Różański, wzmaga wydzielanie żółci, wspomaga odtruwanie i oczyszczanie wątroby. Zawiera składniki ochraniające miąższ wątroby przed uszkodzeniem toksynami, marskością i stłuszczeniem. Poprawia czynności sekrecyjno-absorpcyjne układu pokarmowego, dlatego sprawdza się przy niestrawności i zaparciach, zespole zaburzonego wchłaniania w przebiegu długotrwałych nieżytów przewodu pokarmowego. Pobudza przemianę materii, reguluje wypróżnienia. Korzystnie wpływa na metabolizm przy przewlekłych chorobach skórnych [3].

W zależności od stanowiska przybiera różne formy morfologiczne, a jego zabarwienie może się od siebie różnić nawet w obrębie jednej rośliny. Pędy rosnące w cieniu są wydłużone, w kolorze zielonym (jasna do ciemna zieleń), listki delikatne, pędy wiotkie, długie, pełzające i wznoszące się. Na słońcu pędy stają się fioletowe lub fioletowo-zielone, czasem czerwono-zielone lub brunatno-fioletowe, silne, krótkie, twarde, liście zdrobniałe, sztywniejsze, często pofałdowane. Ziele kurdybanka zebrane z nasłonecznionych stanowisk jest bogate w olejek eteryczny, silnie pachnące i najcenniejsze do celów leczniczych. Ziele ze stanowisk słabo nasłonecznionych jest ubogie w składniki aktywne i mało wartościowe. Optymalnym czasem zbioru, jest okres kwitnienia [3].

Surowiec zielarskie stanowi ziele – Herba Hederae terrestris. Zawiera olejek eteryczny (bogaty w kamfen, pinokamfen, pinen, mircen, menton, pulegon), triterpeny i seskwiterpeny (glechomanolid, glechomafuran, kwas ursolowy, kwas oleanolowy i ich pochodne), garbniki (6-7%), flawonoidy (kwercetyna, luteolina, apigenina), kwasy fenolowe (rozmarynowy, ferulowy, kawowy, syryngowy, waniliowy), gorycze, glikozydy saponinowe. Właściwości detoksykujące (odtruwające) preparatów z bluszczyku związane są z obecnością triterpenów, seskwiterpenów, fenolokwasów i saponozydów. Flawonoidy warunkują właściwości przeciwwysiękowe i przeciwzapalne. Garbniki działają odkażająco, ściągająco i przeciwwysiękowo. Saponozydy zwiększają diurezę. Fenolokwasy, flawonoidy i garbniki mają właściwości tworzenia związków chelatowych z niektórymi metalami, a związki terpenowe z niektórymi węglowodorami. Przetwory z bluszczyku zalecano nie tylko w leczeniu zatruć, ale również w celu ochronienia wątroby przed uszkodzeniem toksycznym, pobudzenia wydzielania żółci, w celu wyregulowania perystaltyki przewodu pokarmowego oraz procesów trawienia i wchłaniania składników pokarmowych. Ponoć znakomicie leczył nieżyty (dawniej określenie na stany zapalne i infekcje) dróg moczowych [2].

Suszenie ziela bluszczyku kurdybanku – dopuszczalna temperatura suszenia, w której zachowane zostaną jego składniki, nie powinna przekraczać 40 stopni C, ponad tą granicę traci on większość najcenniejszych składników. Suszenie musi być jednocześnie możliwie krótkie w czasie (szybkie). Rozdrobnione ziele należy przechowywać w szczelnych słojach [3].

Jak widać po opisach dr Henryka Różańskiego, suszenie ziela jest dosyć sporym wyzwaniem, aby zrobić to dobrze i mieć wartościowe zapasy. Trudno wskazać optymalną metodę, bo każdy jednak z nas ma inne domowe warunki, nie mniej jednak, to o czym już wspominałam, i pewnie wspominać będę jeszcze wiele razy, to czas zbioru roślinki do suszenia na ziele (lub przyprawę). Pogodny, słoneczny i przede wszystkim suchy dzień. Żadnej rosy. Najlepiej ze stanowisk nasłonecznionych, daleko od drogi i kominów oraz piesków osiedlowych, bo zależy nam aby był suchy. Ale jak to? Ano tak to – nie szorujemy go, ale zawsze możemy go potraktować mgiełką etanolową 60 – 70%. Mgiełka to mgiełka, nie kąpiel. Tak, żeby nam zdążył alkohol odparować. W sumie, o tym też będzie – za jakiś czas. Słów jeszcze kilka zacytuję, jak to wyglądało lecznictwo ludowe w materiałach podanych przez Adama Fischera, którego cytowałam na wstępie tego artykułu, ale na podsumowanie też się nadaje. Chociażby aby porównać zastosowanie „ludowe” z zielarskim. Cyt. „Lecznictwo ludowe. Wśród ludu w pow. Żywiec krąży opowieść, że ziele ma na końcu korzonek ugryziony, bo ugryzł go cierpiący na zęby lub ból w boku św. Piotr, zapewne z zalecenia Chrystusa, jak o tym mówi opowieść z pow. Gorlice. Odtąd też bluszczyk zowie się zielem św. Piotra i bywa stosowany przeciw bólowi zębów (Kolberg Lud VII: 130; ZWAK VI: 259). W pow. Tarnobrzeg w celu uspokojenia bólu głowy okręcają bluszczykiem głowy. Nadto stosuje się bluszczyk przeciw bólowi zębów. W pow. Pińczów gotują liście tej rośliny wraz z liśćmi macierzanki i odwarem płuczą usta, ale od-war należy robić w garnku pod pokrywą oblepioną ciastem. Odwar bluszczyka służy jako lekarstwo na kaszel albo przeciw zaflegmieniu (okolice Krakowa). Natomiast suchym zielem i korzeniami okadzają w chorobie zwanej kołtunem (Międzyrzec, Tykocin). W ogóle stosuje się nieraz w różnych bólach wewnętrznych. W pow. Gorlice przeciw boleściom wewnętrz-nym gryzie się korzeń tego ziela. Albo też zaparza się bluszczyk i robi się okłady na bolący brzuch (pow. Limanowa, Konin). Odwarem z bluszczyka trują solitera [tasiemca] (okolice Kalisza). Niekiedy zalecają zaś zaparzać liście bluszczyka i pić przeciw boleściom (Lublin). Listeczki bluszczyka przykładają na rany (Łowicz). Polacy nad Niemnem używają bluszczyka kurdybanka jako leku przeciw wszelkim naroślom i wrzodom, a to ze względów magii analogicznej, gdyż pod liśćmi tej rośliny tworzą się w jesieni małe narośle. Dawne książki lekarskie, jak Compendium medicum (1719) zalecają sok bluszczyka ciepły puszczać w ucho w celu leczenia głuchoty” [1].

Przeciwwskazania: Przez wzgląd na brak obserwacji naukowych i badań trudno jest mówić o możliwych działaniach niepożądanych lub przeciwwskazaniach do stosowania związanych z bluszczykiem kurdybankiem, jednak przeglądając liczne strony internetowe, można trafić na informację o przeciwwskazaniu do stosowania bluszczyku w okresie ciąży. Co zdaje się być zasadnym, na podstawie analizy składników aktywnych zawartych w bluszczyku kurdybanku, z których część jest odradzana do stosowania w okresie ciąży.

Podsumowując, tą mało bogatą w źródła część, nadmienię, że bluszczyk kurdybanek nie jest rośliną zielną, o której można by poczytać w naszej farmakopei narodowej. Z tego zapewne też wynika znikoma ilość materiałów naukowych traktujących go inaczej niż jako chwasta o zastosowaniu przede wszystkim kuchennym. Jednak zarówno Niemcy, jak też Francuzi już jak najbardziej wpisali tę roślinę do swoich narodowych farmakopei. Nie mniej, jak się okazuje po próbach wyszukania materiałów anglojęzycznych, też wielu nowych informacji nie uzyskujemy. Oj, artykułów bywa sporo, tyle, że nie pod kątem sprawdzenia i potwierdzenia lub wykluczenia właściwości przypisywanych mu zwyczajowo.

Czy bluszczyk jest cudownym ziółkiem na prawie wszystko? Myślę, że nie. Czy ma swoje zalety potwierdzone latami zastosowań? Na pewno tak. Warto jednak pamiętać, że każdy organizm jest inny i może się zdarzyć, że te same zioła na bliskie osoby będą działać mniej lub bardziej subtelnie lub intensywnie, czyli zupełnie inaczej. Biorąc też pod uwagę, że oddziaływanie, jakie jest przypisane do kurdybanka, dotyczące w głównej mierze układu pokarmowego, to po prostu w tym miejscu zostańmy przy wyszukiwaniu jego cudowności. „Zdrowy brzuszek – zdrowe dziecko” , taki slogan pamiętam z jednej z ulotki, które mój syn, jako mały chłopiec znosił do domu w ilościach hurtowych. Jak dla mnie to hasło jest prawdziwe, i to zarówno dla dzieci, jak też dla dorosłych. Zostanę więc przy kulinarnych zastosowaniach bluszczyku kurdybanka, ale o tym to już za kilka dni – w następnym wpisie dla zdrowego brzuszka.

Przetwory

  1. Napar i odwar 5% i spożywano często, ale w małych ilościach (100 ml, co 3-4 godziny) [1], parzyć pod przykryciem krótko, do 15 minut. Pić 2-3 szklanki dziennie, w nieżytach układu oddechowego i przeziębieniu – z miodem lub sokiem malinowym. Napar (1 łyżka na szklankę wrzątku 2 razy dziennie) i nalewka 1:5 nadają się do leczenia stanów zapalnych skóry w przebiegu wyprysków (egzema) i trądzików [2].
  2. Macerat ze świeżego, mielonego ziela 10%, intrakt ze świeżego ziela (1:5) i sok ze świeżego ziela [1].
  3. Intrakt ze świeżego ziela kurdybanka – Intractum Glechomae: 100 g zmielonego ziela zalać 300 ml gorącego alkoholu 60-70%, wytrawiać 7 dni lub dłużej, przefiltrować. Zażywać 3 razy dziennie po 5 ml lub użyć do wyrobu znakomitego i mocnego syropu kurdybankowego [2].
  4. Sirupus Glechomae (syrop kurdybankowy) na katar i kaszel: 1 część intraktu + 1 część miodu lub syropu malinowego, zmieszać. Zażywać co 4-6 godzin po łyżce [2].

Źródła:

[1] – „Rośliny w wierzeniach i zwyczajach ludowych – Słownik Adama Fischera”, M. Kujawska, Ł. Łuczaj, J. Sosnowska, P. Klepacki

[2] – https://rozanski.li/449/bluszczyk-kurdybanek-kurdybanek-pospolity-glechoma-hederacea-linne-w-fitoterapii-dawnej-i-wsplczesnej/ (23.09.2021)

[3] – https://rozanski.li/572/bluszczyk-kurdybanek-glechoma-hederacea-l-raz-jeszcze/ (23.09.2021)

O Nawłoci jeszcze słów kilka

Nieco bardziej treściwie, o co byłam proszona. Zaczynamy też powoli wchodzić w opisach roślin w związki, jakie się w nich znajdują. Jednak chemię, i to co w roślinach się kryje, zostawię na okres dłuższych wieczorów, bo może to sprawi, że jeszcze inne osoby będą mieć cierpliwość do chemicznych zawiłości. Dziś wracam więc do nawłoci, która już od kilku dni czekała na dopracowanie. Opisuję nawłoć pospolitą, która w brew nazwie pospolita powoli przestaje być będąc wypieraną przez nawłoć kanadyjską i nawłoć późną. Jednak, spokojnie możemy posłużyć się nawłocią kanadyjską, gdy w pobliżu brak jest nawłoci pospolitej. Ja akurat jestem tą szczęściarą, która mieszka w okolicach gdzie nadal można ją spotkać, ale wiem, że takich stanowisk z roku na rok jest mniej. Wielka szkoda, bo jednak nawłoć pospolita jest po prostu piękna.

Nawłoć pospolita (Solidago virgaurea Linne) – jest wieloletnią rośliną należącą do rodziny Astrowatych (Asteraceae), występującą pospolicie w Europie, Azji i Ameryce. Surowcem roślinnym jest ziele nawłoci pospolitej (Herba Solidaginis) [2].

W tradycji ludowej znana także jako złota rózga, złota dziewica, złotnik, głowienka czerwona. Jest to roślina lecznicza spotykana na brzegach lasów, w rowach, na nasypach i na porębach leśnych. Cechuje ją krzaczasta łodyga o wysokości dochodzącej do 80 cm i o żółtych kwiatach. Kwiaty, ale też całe ziele, zbiera się w okresie kwitnienia tj. od lipca do października. Nawłoć znajduje zastosowanie w schorzeniach jelit i krwawieniach jelitowych. Głównie jednak, jest to roślina wysoko ceniona jako doskonały lek w schorzeniach nerek. Kwiaty i liście nawłoci cechuje działanie chłodzące, a ponieważ roślina działa odwadniająco jest polecana przy wszelkich chorobach nerek i pęcherza [1]. Wskazania do stosowania nawłoci to stany zapalne i infekcje układu moczowego i płciowego, kamica moczowa, choroby metaboliczne i z autoagresji immunologicznej (reumatyczne, toczeń, trądziki, łuszczyca), kuracje odtruwające, otyłość, cukrzyca, nadciśnienie, niewydolność krążenia, nieżyty przewodu pokarmowego. Ponadto sok z nawłoci i maść przyrządzona na świeżym zielu z masłem (ucierać) stosowane były dawniej w leczeniu wyprysków, ran i oparzeń. Napar z nawłoci może być wykorzystany do przemywania skóry z problemem łojotokowym, z trądzikiem młodzieńczym, zapaleniem mieszków włosowych, również przy trądziku różowatym i do przemywania skóry z mokrymi wypryskami. Zmniejsza i oczyszcza pory. Rozjaśnia cerę. Posiada właściwości antyseptyczne, przeciwzapalne, osuszające i ściągające [5].

Ziele nawłoci pospolitej zawiera liczne biologicznie aktywne substancje z grupy flawonoidów, saponin triterpenowych i diterpenów, garbniki, olejek eteryczny, polisacharydy oraz glukozydy fenolowe. Ponadto w zielu stwierdzono również obecność kwercetyny oraz kemferolu w powiązaniu z różnymi komponentami cukrowymi (glukozą, galaktozą, ramnozą, rutynozą) [2]. Wg FP VI surowiec powinien zawierać nie mniej niż 0,5% flawonoidów, w przeliczeniu na kwercetynę. Do celów leczniczych można zastosować dwa gatunku nawłoci: nawłoć pospolitą – Solidágo virgaaúrea Linné oraz nawłoć kanadyjską Solidago canadensis Linné, z rodziny złożonych – Compositae [3].

Monografia Komisji E, wskazuje nawłoć do zastosowania dla zwiększania diurezy w stanach zapalnych dróg moczowych, w kamicy nerkowej i piasku nerkowym oraz w zapobieganiu kamieniom nerkowym. Nawłoć wykazuje działanie moczopędne, przeciwzapalne i słabo rozkurczające. To samo źródło wskazuje jako właściwą dobową dawkę nawłoci w wysokości 6-12 g surowca, co odpowiednio przekłada się na przetwory z tego surowca. Według ESCOP stosuje się 3-4 g wysuszonego surowca w postaci naparu, 2-3 razy dziennie. Natomiast według monografii EMA dawkowania dla rozdrobnionego surowca to 3-5 g, 2-4 razy dziennie, natomiast w odniesieniu do suchego ekstraktu wskazanie pojedynczej dawki to przedział 350-450 mg, 3 razy dziennie. Można w literaturze również spotkać się z dawkowaniem: 2-4 g/filiżankę naparu wodnego do 2 razy dziennie, podobna ilość rozdrobnionego i wysuszonego ziela w kapsułkach lub 1-3 ml tinktury, 3 razy dziennie. Jako produkt leczniczy nawłoć stosuje się tradycyjnie od 2 do 4 tygodni, po czym należ stosowanie należy przerwać [2].

Ponieważ polifenole i saponiny zawarte w zielu nawłoci pospolitej, ale również w nawłoci kanadyjskiej, tworzą związki kompleksowe z wieloma ksenobiotykami, sprawiają że są one łatwo rozpuszczalne w wodzie, a dzięki temu wiele toksyn może być usuniętych z organizmu wraz z moczem i potem. Glikozydy fenolowe i saponiny zwiększają filtrację w kłębuszkach nerkowych i zmniejszają resorpcję zwrotną w kanalikach nerkowych. Za działanie przeciwzapalne, przeciwwysiękowe i rozkurczowe odpowiadają antocyjany, fenolokwasy i flawonoidy [3].

Wszystkie psychiczne przeżycia odbijają się na nerkach. Dlatego po wstrząsie psychicznym, bez względu na przyczynę zdarzenia, zawsze ucierpią nasze nerki. Warto więc, przeżywając rozczarowania i inne psychiczne obciążenia, sięgnąć po herbatkę z nawłoci. Przeżywając silne wstrząsy uczuciowe odczuwamy uspokajające działanie tej rośliny w podobny sposób, jak kojące głaskanie ręką [1].

Bezpieczeństwo stosowania: Nawłoć należy do bezpiecznych środków ziołowych. Nie powinno się jej podawać przy obrzękach spowodowanych ostrą niewydolnością nerek i serca. Osoby uczulone na rośliny z rodziny Compositae = Asteraceae mogą przejawiać objawy alergii po zażyciu preparatów nawłociowych (rumień, pokrzywka, pieczenie i świąd skóry). Wzmaga działanie syntetycznych leków moczopędnych. Może potęgować działanie środków przeciwzakrzepowych [4].

Nawłoć w przetworach zielarskich:

  1. Herbatka (napar): Jedna kopiasta łyżeczka nawłoci na 1/4 litra wody; zalać gorącą wodą, zostawić na krótko do naciągnięcia [1].
  2. Napar nawłociowy – Infusum Solidaginis: 2 łyżki rozdrobnionego ziela zalać 1 szklanką wrzącej wody; odstawić na 30 minut; przecedzić. Pić 3-4 razy dziennie po 100-150 ml [3]
  3. Napar na piwie: ½ szklanki świeżych lub suchych kwiatów albo ziela nawłoci zalać 500 ml gorącego piwa, przykryć na 10–20 minut, przecedzić. Pić gorące przy infekcjach układu moczowego i kamicy moczowej oraz przeziębieniu. Po przemarznięciu i przemoczeniu, przy przeziębieniu dobrze jest takie piwo nawłociowe wypić podczas rozgrzewającej kąpieli [4].
  4. Wyciąg alkoholowy: 100 g ziela rozdrobnionego zalać 400 ml gorącego alkoholu 40%, wytrawiać 14 dni, przefiltrować. Zażywać 3 razy dziennie po 5-10 ml lub 1 raz dziennie mały kieliszeczek [5].

Źródła:

[1] – „Apteka Pana Boga” Maria Treben

[2] – Postępy fitoterapii 3/2019, „Działanie moczopędne wybranych surowców roślinnych”, J. Baraniak, M. Kania-Dobrowolska

[3] – „Charakterystyka najważniejszych urotropica i ich zastosowanie w fitoterapii chorób układu moczowego”, dr Henryk Różański

[4] – Herbalism nr 1(2)/2016: Z dziejów fitoterapii, „Znaczenie nawłoci (Solidago) w fitoterapii”, H. Różański, Ł. Bobak, T. Trziszka

[5] – https://rozanski.li/341/herba-virgaureae-herba-solidaginis-ziele-nawloci-jako-surowiec-farmakopealny/ (19.09.2021)

Wrotycz

Dzisiaj tylko przypomnienie. Post napisany mniej więcej 3 lata temu. Z ziołami jest tak, że nie tracą swojej aktualności. Są na daną roślinkę mody, jak i na inne rzeczy, ale one zawsze pozostają sobą – takimi jakie stworzyła je natura. Post przenoszę dla systematyki swoich zainteresowań i tego czym z Wami się dzielę.

Wrotycz pospolity (Tanacetum vulgare L.) – gatunek rośliny należący do rodziny astrowatych.

Roślina wieloletnia dorastająca do 120 cm wys., silnie pachnąca, gorzka, nieco kamforowa w smaku; liście pierzastosieczne; odcinki (listki) podłużnie lancetowate; liście z ogonkami o odcinkach pierzastowrębnych; górne liście o odcinkach wrębno-piłkowanych; koszyczki kwiatowe zebrane w szczytowy, gęsty baldachokształtny kwiatostan; kwiaty żółte, miseczkowate; owoc – niełupka. Kwitnie od lipca do września. Rośnie na przydrożach, przy budowach, na usypiskach i przy wykopach, na łąkach, na polach, ugorach i polanach leśnych, w ziołoroślach, nad brzegami wód. Roślina ruderalna i pospolita. Występuje najczęściej masowo.

Surowcem jest ziele, kwiat, liść i owoc wrotyczu – Herba, Flos, Folium et Fructus Tanaceti. Ziele i liście zbiera się przed i w czasie kwitnienia. Kwiaty należy pozyskiwać w czasie kwitnienia. Owoce zbiera się w czasie dojrzewania. Surowce trzeba wysuszyć w ciemnym miejscu, gdzie temperatura nie przekracza 50 stopni C. Z owoców sporządza się te same przetwory co z ziela. Zdaniem niektórych zielarzy owoce są skuteczne w zwalczaniu pasożytów (wyciągi lub sproszkowane).

Dlaczego wrotycz wycofano z użycia wewnętrznego?

Wrotycz zawiera w swoim składzie m. in. tujon – ten sam składnik, który znajdziemy w bylicy piołun, szałwii, bylicy pospolitej. Tujon jest rozpuszczalny w alkoholu, nie w wodzie. (!!!) Pomimo tego wrotycz został uznany za zioło tylko do użytku zewnętrznego.

Jednak znajduje się sporo fanów tego zioła, którzy wykorzystują go do wywarów na przeziębienie, bóle głowy, bóle miesiączkowe, kolki, pasożyty układu pokarmowego, pobudzenie.

Użycie zewnętrzne

Do suszenia zbieramy ziele i kwiaty wrotycza, zwłaszcza na początku kwitnienia. Suszymy w warunkach naturalnych lub w temperaturze do 35 st. C. Ziele to występuje dosyć powszechnie, więc można go sporo sobie nasuszyć i wykorzystywać do kąpieli, co podziała niezwykle dobroczynnie na stan naszej skóry oraz odczujemy jego działanie pobudzające.

Można też wykonać sobie maść z użyciem wrotyczu na problemy skórne, również te związane z autoagresją przy chorobach takich, jak toczeń, łuszczyca, świąd.

Ocet wrotyczowy jest doskonały na wszelkie stłuczenia, siniaki, także ropnie, zmiany trądzikowe na skórze. Jeśli chodzi o trądzik, to zawsze lepiej jest sprawdzić, jaka jest przyczyna wysypu i leczyć trądzik. Wrotycz będzie działał na naskórek.

Informacje na podstawie strony dr Henryka Różańskiego, przytoczone poniżej przepisy również pochodzą z tej strony.

Preparaty, dawkowanie i stosowanie

1. Odwar wrotyczowy – Decoctum Tanaceti: gotować 5 minut; odstawić na 30 minut pod przykryciem, przecedzić. Stosować do okładów na skórę, płukanek, przemywania, okładów na oczy i do nosa (przelać do buteleczki ze spryskiwaczem, wprowadzać do obu otworów nosowych 2-3 dawki, położyć się na 5 minut). Donosowo i do płukanek można również stosować napar wrotyczowy.

2. Nalewka wrotyczowa – Tinctura Tanaceti: do 1 szklanki świeżego lub suchego i zmielonego ziela wlać 250-300 ml alkoholu 40-70%; macerować 7 dni w szczelnie zamkniętym słoju i w ciemnym miejscu. Przefiltrować. Do płukania gardła (1 łyżka nalewki na pół szklanki wody), okładów, przemywania skóry i pędzlowania skórnych zmian chorobowych (nierozcieńczona). Nalewka sporządzona na 70% alkoholu działa rozgrzewająco, przeciwbólowo i przeciwreumatycznie. Nierozcieńczoną nalewkę można wcierać w obolałe kończyny dolne i w stawy.

3. Ocet wrotyczowy – Acetum Tanaceti: pół szklanki świeżego ziela (liści i kwiatów lub samych liści) zalać 250 ml octu 10% (spirytusowego, sklepowego), odstawić w zamkniętym słoju na 7 dni, przefiltrować. Stosować do płukania, okładów, przemywania, pędzlowania w stanie rozcieńczonym (1 łyżka octu na 150-200 ml wody) lub nierozcieńczonym (pędzlowanie). Ponadto do płukania włosów. Przy wszawicy wcierać starannie ocet 5% we włosy na 3 godziny, przykryć folią. Potem umyć szamponem i wypłukać w wodzie z dodatkiem octu lub nalewki wrotyczowej. Powtórzyć co 3 dni (3-4-krotnie).

4. Nafta wrotyczowa – Naphtha Tanaceti: pół szklanki świeżego mielonego ziela wrotyczu zalać 200 ml czystej nafty; macerować w szczelnym słoju 7 dni; przefiltrować. Przecedzić. Stosować do leczenia pasożytniczych chorób skóry i włosów.

Dziś jeszcze kilka zdań zacytuję z publikacji z roku 1931 napisanej przez Pana Seweryna Udziela pt. ROŚLINY W WIERZENIACH LUDU KRAKOWSKIEGO:

„Tanacetum vulgare. Wrotycz swojski.

N a z w y l u d o w e : Wrotycz (powszechne), wrutyca alborutyca (Radziszów, Polanka Haller), uwrotyć (Rzeszotary).

W ł a s n o ś c i : Odwar z wrotyczu pije się w dolegliwościach żołądka, a zarazem daje się go wtedy do kąpieli (Dobczyce). Przeciw reumatyzmowi nacierać chore członki spirytusem, w którym moczono wrotycz (Zakliczyn ad Siepraw). Odwar z wrotyczu piją na glisty (Wieliczka). Rozparzone ziele przykładać na ból brzucha, gdy mocz wstrzymany (Wieliczka). Kadzą nim krowy po ocieleniu, aby wyszedł ból z wymiączka (Brzezowa, Skawina). Po ocieleniu dają pić krowie odwar z wrotyczu i z innych ziół przez 3 dni (Dobczyce, Rzeszotary, Skawina). Aby mleko gotujące się na blasze (przy ogniu) nie zwarzyło się, ciskają w ogień utarty wrotycz z melisą (Gaj). Dają do kąpieli dla chorych razem z innem zielem (Polanka Haller).”

Jeszcze jeden fragment artykułu naukowego zacytuję, zdecydowanie młodszy, pochodzący z rąk kobiecych Pań: Haliny Galery, Emilii Jurkiewicz, Barbary Sudnik-Wójcikowskiej, artykuł pt. Kwiaty i zioła w ostatnią drogę:

„Roślina ta miała symbolizować trwałość, nieśmiertelność i ochronę. Według wierzeń antycznych, balsamiczny zapach suszonego ziela wrotyczu miał powstrzymywać rozkład, a szczątki rośliny można znaleźć w średniowiecznych całunach (Zerling 2007 s. 222-223). W sztuce średniowiecznej spotykamy ją niekiedy jako atrybut maryjny. Wrotycz poświęcony w dniu Wniebowzięcia Marii miał chronić przed czarownikami, czarownicami i diabłem (Oesterreicher-Mollwo 1992 s. 181). W Polsce szczególnie często święcono go z okazji święta Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, a nieco rzadziej – ziele wrotycza święcono w oktawę Bożego Ciała (Paluch 1984 s. 97, Ogrodowska 1996 s. 282).”

Więc wrotycz chroni nas nie tylko przed chorobami, insektami, ale też przed czarownictwem oraz przed miłością… w magicznych wierzeniach ludowych jest spotykany w zastosowaniach przeciwnych do Lubczyku, chociaż i to zależy od rejonu, jakiego doniesienia dotyczą…